MENU

DOFINANSOWANO ZE ŚRODKÓW

Wieczór Scrabblowy w CSW

Michał Degórski – Zjednoczone stany miłości [recenzja]

Opublikowano: 29 lipca 2016 Views: 2505 Bez kategorii, Blog CSF, Kino Centrum, Recenzje

Anna Skoczek – Perłowy guzik [recenzja]

Zdjęcie 1

 

Perłowy guzik to metaforyczna opowieść o historii Chile opowiedziana przez pryzmat specyficznego położenia tego kraju na globie ziemskim, jego krajobrazu i otoczenia naturalnego w postaci gór, pustyni i oceanu. Reżysera Patricio Guzmána, do stworzenia tego autorskiego dokumentu zainspirowała woda, rozumiana przez niego w dwojaki sposób. Po pierwsze w ujęciu abstrakcyjnym – jako nośnik pamięci i symbol przemijania. A także w znaczeniu rzeczywistym – jako ciecz tworząca morza i oceany, która znalazła się na Ziemi w początkach jej istnienia, przyniesiona przez uderzające w naszą planetę meteoroidy.

 

Zdjęcie 2

Ta elementarna cząstka życia, jaką jest woda, to ważny łącznik między Ziemią a kosmosem. Wiedzieli o tym już rdzenni mieszkańcy Chile – Indianie Mapucze, czyli Ludzie Ziemi, dla których naturalne otoczenie, czyli woda oceanów oraz gwiazdy nad ich głowami, były wyznacznikami życia, elementami magicznych wierzeń i miejscem przebywania ich przodków. Tę pierwotną zdolność istnienia w harmonii ze światem stracili następcy Indian, biali kolonizatorzy, którzy przybyli do Chile w XIX wieku, by cywilizować w ich mniemaniu barbarzyńskie ludy, ale tak naprawdę przynieśli śmierć i kres społeczności indiańskiej.

Zdjęcie 3

W poetycki dokument, opatrzony subtelną i wysmakowaną warstwą wizualną wkrada się tragiczna historia ojczyzny jego twórcy. Guzmán tworzy niewidzialną sieć przyczynowo-skutkowych powiązań między tragicznymi losami kolonizowanych Indian a ofiarami czasów krwawej dyktatury Augusto Pinocheta w latach 70. Kluczowym elementem skomplikowanej układanki jest tytułowy perłowy guzik, który wkradł się do historii Chile w czasach kolonialnych i tak w niej utkwił, niczym niezbywalne znamię okrutnej ludzkiej cywilizacji.

Zdjęcie 4

Specyficzny styl reżyserski Patricio Guzmána, przywodzi na myśl twórczość dokumentalną Wernera Herzoga, ze względu na filozoficzny i humanistyczny komentarz odautorski, jakim opatrzony został obraz filmowy. Innym skojarzeniem są też filmy dokumentalne takie jak: Koyaanisqatsi (1982) – jeden z najoryginalniejszych eksperymentów filmowych w historii kina, wyreżyserowany przez Godfreya Reggio, z przepiękną muzyką skomponowaną przez samego Philipa Glassa, czy filmy Rona Fricke (twórcy materiału zdjęciowego do Koyaanisqatsi) – Baraka (1992) i Samsara (2011) – opowiadające głównie obrazem o pięknie naszej planety, a także odwiecznej dychotomii między tym co pierwotne i dzikie a kulturą i wytworami ludzkiej działalności.

Perłowy guzik jest swoistym filmowym kolażem, w którym Guzmán łączy wiele wątków. W filozoficznej opowieść o wodzie i życiu, które od niej pochodzi, znalazł on miejsce dla antropologicznego materiału o zapomnianych rdzennych mieszkańcach Chile, który wpisuje w szeroki kontekst współczesnej historii tego kraju. Prawdopodobnie dla niektórych widzów będzie to zbyt dużo, ale tak naprawdę każdy może z tego złożonego dokumentu wziąć coś dla siebie. Jedni mogą podążyć za Guzmánem i zanurzyć się w oceanie licznych skojarzeń i metafor, inni zaś mogą skupić się na warstwie wizualnej i dźwiękowej filmu, która co bardziej wrażliwego na piękno przyrody widza, może powalić na kolana. Jedno jest pewne – starania Guzmána zostały docenione, gdyż w 2015 roku otrzymał on statuetkę Srebrnego Niedźwiedzia na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Berlinie. Chilijski reżyser radzi sobie z wielowątkowością, tworząc z motywu wody swoistą klamrę filmu. Dzięki temu pozorny chaos układa się w zrozumiałą całość. Woda, która była we wszechświecie od początku, będzie jeszcze długo po tym, jak zakończy się krótki epizod pt. życie ludzkie na planecie Ziemia.

Anna Skoczek, Woda, która pamięta… – recenzja filmu dokumentalnego Perłowy guzik

Ocena: 8/10

***

Anna Skoczek – rocznik ’90, absolwentka kulturoznawstwa na UMK w Toruniu, dla której film jest najważniejszą ze sztuk. Może powiedzieć o sobie kinofilka, bo na oglądaniu filmów w kinie mogłaby spędzać każdą wolną chwilę. Najbardziej ceni sobie filmowy realizm i prostotę, dlatego najchętniej ogląda kino dokumentalne i europejskie. Od niedawna swoich sił próbuje również w pisaniu o filmach, ale jak do tej pory jedynym czytelnikiem jej tekstów była szuflada…

Instytucja finansowana ze środków Miasta Toruń