WYSTAWA / Znikną wszystkie obrazy
W 1988 roku Jerzy Truszkowski i Jacek Rydecki zrealizowali w warszawskiej Galerii Stodoła performans Ziemia i krew. Punktem wyjścia dla radykalnego w swojej formie działania stała się osobista historia dziadka jednego z artystów, która stopniowo przekształcała się w opowieść o mechanizmach ideologii, przemocy i władzy.
Teatralna dramaturgia kolejnych scen prowadziła od rytualnego tańca do zdyscyplinowanego marszu, od gestów braterstwa do przemocy. Performerzy stawali się figurami ścierających się porządków politycznych, religijnych i kulturowych, ujawniając, że historia nie rozgrywa się poza człowiekiem, lecz odciska swój ślad na jego ciele, pamięci i tożsamości. Kulminacyjna scena wycięcia łacińskiego krzyża na plecach Truszkowskiego nadawała tej zależności dosłowny, niemal rytualny wymiar.
Wystawa Znikną wszystkie obrazy przygląda się temu, w jaki sposób historia zbiorowa przenika indywidualne biografie i pozostawia w nich swoje ślady. Jej tytuł został zaczerpnięty z Lat Annie Ernaux – książki, w której osobista historia staje się narzędziem opowiadania o doświadczeniu całego pokolenia. Rozproszone obrazy pamięci nie tworzą w niej zamkniętej opowieści o jednej osobie, lecz odsłaniają splot jednostkowych losów z rytmem przemian społecznych i politycznych. To właśnie ta perspektywa wyznacza początek wystawy. Interesujący jest moment, w którym prywatne doświadczenie przestaje należeć wyłącznie do jednostki i ujawnia swój historyczny wymiar oraz uwikłanie w szersze procesy społeczne i polityczne.
Oś ekspozycji wyznaczają dwa pojęcia obecne w tytule performansu z 1988 roku. Ziemia nie oznacza tu wyłącznie terytorium. Jest warstwą pamięci, pracy i przemocy; archiwum transformacji, migracji oraz nieustannie negocjowanych granic. To przestrzeń, na której zapisują się kolejne porządki polityczne i ekonomiczne, pozostawiając po sobie infrastrukturę, ruiny, ślady eksploatacji oraz sposoby postrzegania świata. Krew nie odnosi się jedynie do biologii. Otwiera pytania o wyobrażenia wspólnoty, genealogie przynależności, dziedziczenie pamięci i mechanizmy wykluczenia.
To zestawienie nie jest niewinne. Historia wielokrotnie czyniła z ziemi i krwi narzędzia przemocy, podporządkowania oraz fantazmatów czystości. W ich imię wyznaczano granice, sankcjonowano podziały i uruchamiano mechanizmy wykluczenia. Pozostaje pytanie, jakie relacje mogą powstać, gdy oba te pojęcia przestaną określać zasady przynależności i staną się miejscem spotkania różnych doświadczeń i wrażliwości. Co się stanie, gdy włożymy w ziemię „wilgotne ziarenko lnu”?