MENU

DOFINANSOWANO ZE ŚRODKÓW

Specjalny pokaz filmu „Dzikie róże” i spotkanie z reżyserką!

Atak paniki, reż. Paweł Maślona, Polska 2017, 120′

Opublikowano: 16 stycznia 2018 Views: 405 Blog CSF, Kino Centrum, Recenzje

Wyznania mordercy [recenzja]

Kino Azji nie często gości na ekranach polskich kin.  Dla mnie był to właśnie jeden z pierwszych argumentów, dla których postanowiłam wybrać się na Wyznania mordercy, film produkcji japońskiej, w reżyserii Yû Irie.

Po obejrzeniu stwierdziłam, że lista tych argumentów jest znacznie dłuższa. Opisywany film stanowi doskonałą okazję, aby zasmakować w produkcjach, reprezentujących właśnie szeroko pojęte kino Azji. Dzięki niemu widz ma okazję do wielopłaszczyznowych doznań: mam tu na myśli nie tylko doznania stricte filmowe, ale także te związane z możliwością zetknięcia się z odmienną kulturą i nieco innym podejściem to tworzenia kina.

Pierwszą płaszczyzną może być właśnie ta odczytywana dosłownie – fabuła filmu. Historia przedstawiona być może nie jest szczególnie oryginalna i wyróżniająca się, być może nie porwie każdego. Wydawać by się mogło, że jest to klasyczne kino akcji: sensacja, morderstwa, rozpaczliwe poszukiwanie prawdy, chęć zemsty.

Nie brakuje w niej także zaskakujących zwrotów akcji, wiele razy bowiem wydaje się, że jesteśmy blisko wyjaśnienia prawdy, a jednak większość zagadek pozostaje nierozstrzygnięta do ostatnich minut, a nawet sekund filmu. Nie chciałabym streszczać dokładnie fabuły i zdradzać szczegółów poza tymi, jakie możemy przeczytać w zapowiedzi, aby film spełniał swoje zadanie i trzymał w napięciu do końca.

Pamiętajmy, że film powstał w odmiennym od naszego kręgu kulturowym, co zdecydowanie wpływa na sposób dokumentowania i przedstawiania wydarzeń i ukazywania świata (mimo że nie jest to reportaż, ani film dokumentalny). I właśnie to dla uważnego widza będzie zapewne kolejną płaszczyzną poznania.

Śledząc wydarzenia dziejące się w tętniącej życiem, ale szarej, betonowej i anonimowej przestrzeni zatłoczonego japońskiego miasta, obserwujemy także typowe dla tamtejszej kultury sposoby urządzenia mieszkań, gesty, zwyczaje, formy powitań i podziękowań, na które warto zwrócić uwagę, aby prawidłowo odczytać treść filmu. Mimo że wymyślona historia jest zapewne jedynie reżyserską fikcją, mocno osadzona jest w tamtejszej rzeczywistości: ukazanej realnie i doskonale oddającej klimat miejsca.

W niniejszej recenzji chciałabym szczególnie uczulić potencjalnego widza właśnie na takie na wielowarstwowe odczytywanie pojawiających się tam dosłownych i niedosłownych scen i obrazów. Warto także zwrócić uwagę na towarzyszącą im muzykę. Bazuje głównie na naturalnych dźwiękach, odgłosach miasta: szumiących ulicach, wybuchach, tykających zegarach, krokach, strzałach, ciszy – nie słyszymy nic poza tym. Atmosferę i rosnące napięcie buduje ich natężenie: w kulminacyjnych momentach tykanie zegara staje się coraz głośniejsze, podobnie jak nerwowe wybuchy złości bohaterów.

Zwolnione sceny i zawieszenia wzroku to także ważne elementy, które mają na celu wyostrzyć naszą czujność, świadczą o tym, że za chwilę nastąpi kolejny, przełomowy moment w akcji.

Opisy dostępne na stronach internetowych wskazują, że Wyznania mordercy to thriller. Według mnie jest to raczej dramat psychologiczny. Uważam tak, ponieważ zgłębianie tajników ludzkiej psychiki to w zasadzie klucz do wytłumaczenia kolejnych, następujących po sobie wydarzeń. Wszystkie zagadki rozwiązuje również analiza psychologiczna, jaką bohaterowie przeprowadzają na sobie wzajemnie, dokonując ostatecznych rozliczeń.

Film rozpoczyna informacja o pięciu morderstwach, popełnionych w Tokio 22 lata temu. Jak się okazuje, seryjny morderca, którego bezskutecznie próbują znaleźć detektywi, policja i rodziny ofiar, to osoba, którą targają traumy z przeszłości. Tragiczne wydarzenia, które wryły się w jego psychikę, prowokują do popełniania kolejnych, naznaczonych perwersyjną przyjemnością zbrodni. Nie mogąc sobie poradzić z przeszłością, bohater mści się na niej, bierze odwet, zadając innym kolejne rany.

Z drugiej strony mamy bezgraniczną miłość, która roznieca w rodzinach ofiar coraz większą żądzę zemsty. Mimo że od śmierci ich bliskich minęło ponad 22 lata, książka-dziennik mordercy powoduje, że urazy stają się jeszcze bardziej głębokie, a tragedie sprzed lat przeżywane są ponownie. Oni także nie potrafią się pogodzić z przeszłością i na nowo gotowi są do zemsty za wszelką cenę. Czy jednak w imię tego uprawnieni są do zabijania potencjalnych podejrzanych? Czy w ten sposób nie powielają modelu zachowania, jakim odznaczał się właściwy, poszukiwany morderca – oprawca ich bliskich?

Tu nasuwają się kolejne pytania. Czy od przeszłości można uciec? Czy można ją odciąć grubą kreską, zamknąć na zawsze? Czy jest ona niczym cień, idzie za nami przez całe życie?

Dobrym sposobem na pokazanie, że przeszłość jest ciągle obecna, są przejścia i retrospekcje zastosowane pomiędzy kolejnymi scenami, pokazujące, że wspomnienia żyją w bohaterach, a rany nie zabliźniają się nigdy.

A zatem, kto tak naprawdę jest mordercą? Kto kogo zabijał? Zaletą filmu jest fakt, że tego ostatecznie możemy się nie dowiedzieć nawet po wyjściu z kina.

 

Anna Natalia Kmieć – O niszczycielskiej sile przeszłości – recenzja filmu Wyznania mordercy

Ocena: 10/10 – za interesującą filmową podróż w świat kina Azji

 

***

Anna N. Kmieć – rocznik ’87, absolwentka socjologii i etnologii/antropologii kulturowej na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika, doktorantka na Wydziale Nauk Historycznych UMK. Interesuje się antropologią miasta i antropologią wizualną. Kino analizuje przede wszystkim przez pryzmat zróżnicowania kulturowego i relacji zachodzącej na linii widz-bohater.

 

 

Tags: , , ,

/ Wydrukuj ten artykuł

Instytucja finansowana ze środków Miasta Toruń