MENU

DOFINANSOWANO ZE ŚRODKÓW

Michał Degórski – Moonlight [recenzja]

Jak patrzeć, żeby zobaczyć. Historia sztuki operatorskiej

Opublikowano: 2 lutego 2017 Views: 536 Blog CSF, Kino Centrum, Recenzje

Ewa Hoffmann – Toni Erdmann [recenzja]

Nietrudno znaleźć film opowiadający o trudnych relacjach między dziećmi a rodzicami. Jest to jeden z najpopularniejszych tematów w kinie, co w sumie wcale nie dziwi, gdyż każdy z nas, jeśli sam nie zetknął się z niezrozumieniem rodziców, to na pewno zna kogoś, kto prowadził z nimi regularną wojnę. Gdy więź łącząca obie strony zostaje zerwana ciężko jest ją jednak odbudować, szczególnie, gdy jedna ze stron pogodziła się już ze stratą.  Właśnie w tym momencie spotykamy bohaterów austriacko-niemieckiej produkcji Toni Erdmann.  Film zaczyna się, gdy Winfried, 60-letni nauczyciel muzyki, po śmierci swego ukochanego psa postanawia odwiedzić pracującą w Bukareszcie córkę. Ich kontakty od lat ograniczały się do kilku kurtuazyjnych wizyt w ciągu roku. Nic więc dziwnego, że niespodziewany przyjazd ojca okazuje się niewypałem i zrezygnowany Winfried wraca do domu. Gdy z Bukaresztu wyjeżdża Winfried, w życiu Ines pojawia się jednak Toni Erdmann – alter ego jej ojca. Tworząc absurdalną postać milionera, który co rusz jest kimś innym – od trenera personalnego po ambasadora Niemiec – Toni wchodzi do świata, w którym żyje córka, z nadzieją, że tam uda im się porozumieć.

Niezwykle zaskakująca i przewrotna historia świetnie łączy ze sobą dwa zupełnie inne światy – nowoczesnej córki i podstarzałego ojca. Reżyserka Maren Ade łapie bohaterów w ważnym dla nich momencie życia, gdy zaczynają zastanawiać się nad sensem tego, co robią i gdzie żyją. Dla Ines jest to finalizacja wielkiego kontraktu i możliwość awansu, dla Winfrieda śmierć jedynego przyjaciela, ukochanego psa. Zapewne dlatego Winfried postanawia odbudować relację z Ines właśnie teraz. Widać więc, co popycha ojca do wykonania pierwszego kroku, lecz Ade nie zdradza nam dlaczego relacje między tą dwójką są tak chłodne. Nie wiemy, czy wpłynęło na to jakieś konkretne wydarzenie, czy po prostu oboje nigdy nie potrafili się dogadać. Dla fabuły jest to jednak nieistotne. Zastajemy bohaterów tu i teraz i liczy się dla nas to, czy uda im się odbudować łączącą ich kiedyś więź. Oprócz ciągu zdarzeń, które w humorystyczny sposób pokazują próbę pojednania ojca z córką, Ade poświęca swoją uwagę także każdej z postaci osobno. Widzimy mężczyznę, który na  starość zaczyna dostrzegać, że najważniejsza w jego życiu osoba nie utrzymuje z nim kontaktu. Nie potrafiąc odnaleźć się w jej świecie, przebiera się na Erdmanna. Pod peruką, sztuczną szczęką i całą serią dowcipów kryje swoje prawdziwe oblicze nieszczęśliwego człowieka. Dla Ines, żyjącej w korporacyjnym świecie, w którym nie ma miejsca dla wartości takich jak rodzina czy miłość, staroświecki ojciec staje się tylko irytującym problemem. Dopiero gdy w jej otoczeniu pojawia się Toni Erdmann, Ines zaczyna odkrywać jak bardzo jest w Bukareszcie samotna. Toni, wkraczając w jej życie, pokazuje namiastkę swojego pełnego humoru i dystansu świata. A my, oglądając Toniego z jego sztuczną szczęką, coraz bardziej wciągamy się w historię zapominając o tym, że siedzimy na sali kinowej.

Oprócz pełnej humoru fabuły drugą rzeczą, której nie da się pominąć, jest brawurowa gra aktorska. Peter Simonischek, wcielając się w rolę ojca, buduje niezapomnianą postać. Tytułowy Toni Erdmann, pomimo wszystkich swoich dziwactw i ekscentrycznego zachowania nie jest postacią odegraną, a bardzo prawdziwą. Co niesłychane, Toni jako przebrany Winfried zachowuje jego cechy i sposób bycia. Aż nie chce się wierzyć, jednak mimo swego absurdalnego zachowania Toni wydaje się postacią, którą moglibyśmy spotkać na swojej drodze. Przy całej swej dziwaczności jest rozczulający i pełen ciepła. Wręcz nie da się go nie lubić i mu nie kibicować.  Partnerująca mu Sandra Hueller nie zostaje jednak w tyle. Tworząc silną postać, potrafi sprawić, że Ines nie chowa się za ekscentrycznym, pełnym życia Tonim, a staje z nim na równi. Pokazując całą gamę uczuć – od irytacji, niezadowolenia, zdenerwowania po śmiech i łzy – buduje bohaterkę z krwi i kości. Co najważniejsze jednak, widać, że oboje, Hueller i Simonischek, słuchają siebie nawzajem. Idealnie oddziałują na siebie, grając wspólnie i kreując swoje postacie, przez co relacja ojca z córką, którą widzimy na ekranie, jest bardzo prawdziwa.

Toni Erdmann,  jeden z najbardziej komentowanych filmów tegorocznego festiwalu w Cannes, nie bez powodu wywołał tyle zamieszania. Opowieść o relacjach rodzinnych, samotności i poszukiwaniu szczęścia przede wszystkim bawi i zaskakuje, by na końcu zmusić do refleksji. Świetny scenariusz i genialna obsada pozwala Maren Ade stworzyć bardzo ciepły film, którego po wyjściu z kina szybko się nie zapomina.

 

Ewa Hoffmann – Toni Erdmann – największy koszmar kobiety korpo – recenzja filmu Toni Erdmann  

Ocena: 9/10

***

Ewa Hoffmann – rocznik ’93, absolwentka matematyki na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika od zawsze oddana jednak sztuce filmowej. Oprócz spełniania roli krytycznego widza sama stara się stawać za kamerą. Członek Bydgoskiej Kroniki Filmowej i studentka Akademii Filmu i Telewizji w Warszawie. Jej serce zawsze będzie rozdarte między dokumentem a fabułą. Najbardziej ceni jednak reżyserów nie bojących się eksperymentować i zdających sobie sprawę z siły, jaką daje im kreacja w kinie.

 

 

 

Tags: , , ,

/ Wydrukuj ten artykuł

Instytucja finansowana ze środków Miasta Toruń