MENU

DOFINANSOWANO ZE ŚRODKÓW

Chocolat

Michał Degórski – Chocolat [recenzja]

Anna Skoczek – Perłowy guzik [recenzja]

Opublikowano: 27 lipca 2016 Views: 890 Artykuły, Blog CSF

Anna Skoczek – Dokumenty wbrew sile grawitacji

Millennium Docs Against Gravity – największy w Polsce festiwal filmów dokumentalnych doczekał się w tym roku swojej trzynastej odsłony. Festiwal, który zbudował swoją renomę pod wcześniejszą nazwą Planete+ Doc Film Festival (zmienioną w 2015 roku), nadal prezentuje miłośnikom kina dokumentalnego ciekawe i poruszające filmy. Uczestnictwo w tym wydarzeniu to gwarancja fascynującej podróży w najdalsze zakątki świata i możliwość poznania obcych kultur, jak i skłonienie do refleksji nad samym sobą.

Podczas weekendowego przeglądu Docs Against Gravity, toruńscy widzowie mogli zapoznać się z sześcioma wybranymi propozycjami festiwalowymi. Każdy z nich był wyjątkowy i osobny. Rozpiętość prezentowanych w nich tematów, krajów i kultur objęła swoim zasięgiem cały glob ziemski. Jednak mimo tej różnorodności miały one pewną cechę wspólną. Wszystkie te filmy, w większym lub mniejszym stopniu, opowiadały o wolności.

Na jednym końcu tej swoistej skali różnych obrazów niezależności znalazł się dokument Pod opieką wiecznego słońca w reżyserii Rosjanina Vitalija Manskiego, opowiadający o życiu przeciętnej rodziny z Korei Północnej. Notabene film ten otrzymał Grand Prix tegorocznego festiwalu, decyzją międzynarodowego jury, któremu przewodniczył reżyser Robert Gliński. Z filmu Manskiego silnie wybrzmiewa smutna prawda, że wolność dla mieszkańców Korei Północnej to pojęcie abstrakcyjne. Koreańczycy nawet nie myślą o tym żeby zbuntować się przeciwko dyktaturze. Już od najmłodszych lat ich umysły są zatruwane komunistyczną propagandą, która skutecznie zabija w nich niezależne myślenie i indywidualizm. Reżyser świetnie oddaje atmosferę zastraszenia i bezwoli swoich bohaterów, filmując wszystko co dzieje się przed kamerą, łącznie z pracownikami biura propagandy, którzy inscenizują dla niego wszystkie sceny w filmie, po to by pokazać światu wielkość swojego narodu i wspaniałość ich ukochanego wodza. Pod opieką wiecznego słońca przywodzi na myśl skojarzenie z klasyką polskiego dokumentu, a mianowicie filmem Andrzeja Fidyka Defilada z 1989 roku. Po 26 latach od momentu wizyty polskiej ekipy filmowców w Koreańskiej Republice Ludowo-Demokratycznej, zupełnie nic się nie zmieniło. Rosyjski reżyser napotkał te same przeszkody i podobnie jak Fidyk, aby w ogóle móc nakręcić materiał, musiał dostosować się do wytycznych koreańskiej władzy. Dokument Manskiego wzbudza silne emocje, bo obnaża całą prawdę o życiu Koreańczyków pozbawionych szczęścia, przyjemności i uśmiechu. Kult „Wielkiego Przywódcy” Kim Ir Sena oraz jego „Wielkiego Następcy” Kim Dzon Una, skupia na sobie całą uwagę zwykłych ludzi, czyniąc z nich maszyny, które umieją tylko maszerować i deklamować podniosłe, propagandowe hasła na cześć wodza.

Dalej na skali pojęcia wolność, sytuuje się dokument Romana Bondarczuka Ukraińscy szeryfowie, w którym mamy do czynienia z budzącą się do życia ukraińską świadomością społeczną, uśpioną przez lata podległości wobec Rosji. Bohaterami filmu są członkowie małej społeczności mieszkającej na południu Ukrainy, niedaleko Krymu, w Starej Zburiewce. Wioską zarządzi sołtys, mając do pomocy tylko dwójkę mężczyzn – lokalnych szeryfów. Choć poczynania stróżów prawa, jeżdżących po wsi zdezelowaną żółtą Ładą i ścigających przestępców za prozaiczne kradzieże, czy rozwiązujących sąsiedzkie spory w sposób daleki od znanych nam europejskich standardów, wzbudzają nasz uśmiech i politowanie, to mimo wszystko nie sposób nie kibicować ich działaniom. Rodząca się w Ukraińcach świadomość własnego człowieczeństwa i narodowości daje nadzieję na poprawę sytuacji w tym kraju, które na naszych oczach walczy (dosłownie!) o niepodległość i możliwość samostanowienia o swoim państwie.

W przeglądzie znalazł się również dokument Jerzego Śladkowskiego Don Juan ze zdjęciami Wojciecha Staronia. Najnowsza propozycja doświadczonego dokumentalisty uwrażliwia na inność drugiego człowieka, prezentując historię 22-letniego Olega cierpiącego na Zespół Aspergera. Jest to lekka forma autyzmu objawiająca się nieumiejętnością nawiązywania kontaktów społecznych, często spowodowanych zaburzeniami mowy, niechęcią do zaakceptowania zmian oraz bardzo ograniczonym zakresem zainteresowań. Na ekranie śledzimy podwójną grę jaką prowadzi reżyser ze swoim bohaterem. Z jednej strony rejestruje on poczynania matki chłopaka, która za wszelką cenę chce uczynić z niego normalnego mężczyznę, czasami metodami, które go poniżają i uwłaczają ludzkiej godności. Oleg, uczestnicząc we wszystkich terapiach i spotkaniach ze specjalistami, był w pełni świadomy tego, że powstaje o nim film dokumentalny i starał się wypaść w swojej „roli” jak najlepiej. Okazało się, że możliwość bycia przed kamerą była dla niego najlepszą formą przełamania wrodzonej nieśmiałości i osiągnięcia upragnionej dojrzałości. Tak naprawdę dokument ten pomaga zrozumieć specyfikę choroby chłopca i uświadamia, że każdy ma prawo być sobą. Akceptacja i wrażliwość na drugiego człowieka to coś, czego powinniśmy się uczyć przez całe życie.

Gdzieś pośrodku skali pojmowania wolności uplasował się dokument Facebookistan Jakoba Gottschaua, podejmujący temat swobody wypowiedzi w Internecie. Portal społecznościowy Facebook, stworzony przez Marka Zukerberga, reklamowany jako symbol demokracji, otwartości i łączenia ludzi na całym świecie, został w filmie porównany do totalitarnego państwa – Facebookistanu, rządzonego przez jego twórcę, posiadającego władzę absolutną. Na przykładzie konkretnych osób obnażane są zasady, jakimi kierują się pracownicy portalu, codziennie decydujący o tym, które z milionów postów zamieszczanych przez użytkowników zostaną opublikowane na ich osi czasu, a które na trwale zablokowane. Dzieje się tak na podstawie reguł zgodnych tylko i wyłącznie z wewnętrzną polityką firmy, często łamiących europejskie prawo. Reżyser dowiódł, że całkowita wolność w wirtualnym świecie jest tylko pozorem, a instytucja cenzury wcale nie jest czymś zamierzchłym, bo mamy z nią do czynienia obecnie, w nowoczesnym i z pozoru liberalnym Internecie.

Bliżej przeciwległego końca skali można umieścić film nakręcony przez irańską reżyserkę Rokhsareh Ghaem Maghami Sonita, który uzyskał specjalne wyróżnienie od jury festiwalu. Główna bohaterka dokumentu – młoda i utalentowana raperka, walczy o prawo do wolności osobistej poprzez muzykę. A ma o czym śpiewać! W wieku 10 lat po raz pierwszy stała się przedmiotem transakcji małżeńskiej, zorganizowanej przez rodziców w celu zdobycia posagu dla jej brata. Do małżeństwa ostatecznie nie doszło, ale od tego czasu dziewczynka postanowiła zrobić wszystko by uniknąć aranżowanego ślubu. Dzięki niezłomności Sonity w dążeniu do celu i pomocy ze strony reżyserki, jej sprzeciw wobec odwiecznej afgańskiej tradycji – traktowania młodych dziewcząt jak towar, który można sprzedać za określoną cenę przyszłemu mężowi oraz irańskiemu zakazowi śpiewania dotyczącego kobiet, zostaje zauważony na świecie i daje realną szansę na poprawę sytuacji nie tylko bohaterki filmu, ale i innych Afganek. Po obejrzeniu tego filmu warto też zastanowić się nad zagadnieniem wolności twórczej dokumentalisty. Reżyserka zdecydowała się realnie wpłynąć na losy swojej bohaterki, zapłaciła jej rodzinie, by ta nie wydawała jej za mąż oraz pomogła w zdobyciu stypendium muzycznego na Wasatch Academy w USA. Tutaj pojawia się pytanie, czy jej film nadal można traktować jako dokument, a więc zapis rzeczywistości w jak najbardziej obiektywny sposób? Na ile reżyser dokumentu powinien ujawniać w filmie swój stosunek do tematu, którym się zajmuje? Innymi słowy, film Rokhsareh Ghaem Maghami wzbudza kontrowersje i skłania do dyskusji na temat obiektywizmu kina dokumentalnego.

Na przeciwległym biegunie wobec zwycięskiego dokumentu Pod opieką wiecznego słońca, znalazł się film równie ważny i nie mniej ciekawy. Mowa o Szwedzkiej teorii miłości, zrealizowanej przez szwedzko-włoskiego reżysera Erika Gandini. W pewnym sensie mieszane pochodzenie twórcy dało mu sposobność do przyjrzenia się szwedzkiej kulturze, nieco z zewnątrz. Tematem filmu Gandiniego są relacje rodzinne i społeczne we współczesnej Szwecji, które ulegają coraz większemu rozluźnieniu, a wręcz całkowitemu zanikowi. Spowodował to manifest partii socjalistycznej z 1972 roku „Family of the future”, która proklamowała całkowitą wolność i niezależność każdej jednostki ludzkiej, mieszkającej w Szwecji, zarówno pod względem ekonomicznym, jak i emocjonalnym. W efekcie czego, większość Szwedów żyje dziś samotnie i umiera w zapomnieniu. Kobiety chcąc mieć potomstwo, wolą korzystać z usług banku nasienia, niż budować rzeczywiste relacje z mężczyznami. Pozorny dobrobyt i życie wyzbyte trudów codziennych kompromisów i wyrzeczeń pozbawia Szwedów tego co stanowi o naszym człowieczeństwie – kontaktu z innymi ludźmi, który zwyczajnie daje nam szczęście.

Jak wiadomo skrajności nie są czymś dobrym, niosą ze sobą ryzyko utraty kontroli nad własnym życiem i wpędzają nas w ślepy zaułek. Pojmowanie wolności, jak widać na przykładzie tych sześciu dokumentów, może być bardzo różnorodne. Raz może to być jej zupełne zaprzeczenie, jak w przypadku reżimu w Korei Północnej, innym razem może być ona interpretowana jako całkowita swoboda i autonomia ludzkich jednostek, jak w przypadku Szwecji. Polscy widzowie mają to szczęście, że plasują się gdzieś pomiędzy tymi skrajnościami. Dokumenty jak te, prezentowane na przeglądzie Docs Against Gravity, są świetną okazją do przyjrzenia się różnym obliczom świata. Dzięki nim na chwilę oderwaliśmy się od ziemi – pokonaliśmy siłę grawitacji, która na co dzień trzyma nas blisko naszych rodzimych problemów, stereotypów, czy osobistych przekonań.

Anna Skoczek – Dokumenty wbrew sile grawitacji – artykuł o filmach wyświetlonych w ramach Festiwalu Millennium Docs Against Gravity w 2016 roku.

***

Anna Skoczek – rocznik ’90, absolwentka kulturoznawstwa na UMK w Toruniu, dla której film jest najważniejszą ze sztuk. Może powiedzieć o sobie kinofilka, bo na oglądaniu filmów w kinie mogłaby spędzać każdą wolną chwilę. Najbardziej ceni sobie filmowy realizm i prostotę, dlatego najchętniej ogląda kino dokumentalne i europejskie. Od niedawna swoich sił próbuje również w pisaniu o filmach, ale jak do tej pory jedynym czytelnikiem jej tekstów była szuflada…

Tags: , , , ,

/ Wydrukuj ten artykuł

Instytucja finansowana ze środków Miasta Toruń