MENU

Instytucja finansowana ze środków Miasta Toruń

Małżeńskie porachunki, reż. Ole Bornedal, Dania 2017, 90′

Przedpremierowy pokaz „Butterfly Kisses” i spotkanie z Rafałem Kapelińskim!

Opublikowano: 10 kwietnia 2017 Views: 262 Blog CSF, Kino Centrum, Recenzje

Anna N. Kmieć – Maria Skłodowska-Curie [recenzja]

Maria Skłodowska-Curie (K. Gruszka) to kobieta wyjątkowa – czy jednak jesteśmy w pełni świadomi, jak bardzo zrewolucjonizowała nie tylko świat nauki, ale i świat kobiet?

Film przenosi widza do Francji przełomu XIX i XX wieku. Doskonale dopracowane detale scenograficzne pozwalają na prawdziwą podroż w czasie: wykwintne stroje i stylowe wnętrza odkrywają przed nami świat prestiżu i elegancji. Świat, w którym najważniejszą rolę odgrywają mężczyźni: to oni ustalają prawa fizyki i chemii, projektują kolejne budynki i konstruują wynalazki.

Marię Skłodowską-Curie poznajemy w momencie, gdy otrzymuje – jeszcze wraz z mężem, Piotrem-Curie, pierwszą Nagrodę Nobla. W tym czasie przychodzi także na świat ich drugie dziecko.

Oczekujący od filmu biografii kobiety-naukowca, pokazanej przez pryzmat nabierającej tempa „kariery” zapewne wyjdą z kina zawiedzeni. Jest to bowiem opowieść niezwykle zdolnej i wrażliwej kobiecie, ale przede wszystkim o kochającej matce i żonie. Kobiecie, która brzydziła się sławą i splendorem, która gardziła rozgłosem i bankietami, która nie chciała nigdy być częścią „wielkiego świata”. Pragnęła jedynie odkrywać kolejne tajemnice chemii, które mogły stać się krokiem milowym w leczeniu raka.

Jej portret pokazuje doskonale, że można dokonywać rzeczy wielkich, nie rezygnując przy tym z tego, co najważniejsze: miłości i ideałów. Scena, w której po otrzymaniu informacji o przyznaniu kolejnej nagrody Nobla Maria nie wpada w szaleńczą radość, wydaje się wręcz niedorzeczna. Pierwsza jej reakcja – „Muszę powiedzieć córkom” – być może niejednego widza zbije z tropu. Oczekujemy przecież, że poleje się szampan, czekamy na okrzyki i wybuchy radości, a nasza bohaterka po prostu wychodzi do sypialni dzieci, aby poinformować ich o otrzymanej nagrodzie.

Oglądając cierpliwie przeprowadzane eksperymenty, obserwacje promieniujących pierwiastków i sposób, w jaki Maria uczyła dzieci (a potem także studentów), widzimy potęgę nie tylko nauki, ale i pasji. Być może dlatego, że to właśnie z prawdziwej pasji rodziły się kolejne wielkie dokonania naszej bohaterki, nie zatraciła się ona w wirze kariery i nie uległa dziennikarskim nagonkom. To właśnie pasja i chęć odkrywania kolejnych tajemnic świata chemii pchały ją do nowych osiągnięć, pozwalały na poszukiwanie odpowiedzi na kolejne pytania. Swoje laboratorium traktowała nie jako miejsce pracy, a raczej jak miejsce magiczne, w którym można zmienić bieg historii. Pisane na tablicach i kartkach chemiczne wzory nie były dla Marii jedynie ciągiem symboli, były raczej kolejno odkrywanymi tajemnicami, na które z niecierpliwością czekał cały świat chemii i fizyki przez dziesiątki lat.

Paradoksalnie, to nie dwa Noble i objęcie Katedry na Sorbonie najbardziej zrewolucjonizują jej życie. Prawdziwym zwrotem była raczej śmierć małżonka. Gdy odchodzi Piotr, Maria postanawia kończyć wspólnie zaczęte dzieło. Nie zatraca się jednak w nabierającej tempa karierze – zdrowy rozsądek, ambicja i miłość do tragiczne zmarłego męża sprawiają, że dokonuje kolejnych odkryć, które prowadzą ją do drugiego Nobla. Dzieci zawsze są przy niej, dużą rolę odgrywa także relacja z siostrą (I. Kuna).

Na uwagę zasługuje surowy tytuł filmu – zawiera jedynie informację, o kim będzie film. Bohaterka nie jest tu w żaden sposób określona, nie przypisuje się jej żadnej cechy, nie szufladkuje. W mojej opinii to bardzo dobry zabieg, pozwalający na dowolną interpretację postaci.

Z kolei dość skromne wprowadzenie w fabułę na początku filmu nieco spłyca postać Marii, nie pokazuje bowiem ile trudu musiała włożyć w to, by w ogóle rozpocząć studia a potem pracę we Francji. Nie widzimy szerszego kontekstu społecznego, brakuje uwypuklenia trudnej wówczas sytuacji kobiet (nie tylko w świecie nauki). Warto byłoby pokazać choćby część drogi, jaką musiała przejść, aby móc podjąć swoje badania. Przecież nie jest wygórowanym twierdzenie, że Skłodowska przetarła wiele szlaków w kwestii kształtowania się nowego podejścia do kobiety-naukowca.

Na uwagę zasługuje intrygująca muzyka i ciekawe zabiegi techniczne z obrazem, które chwilami sprawiają wrażenie, jakbyśmy oglądali baśń. Wszystko to składa się na dość niebanalną biografię, która dzięki swej surowości jest bardzo plastyczna i pozostawia spore pole do interpretacji. Reżyserowi udało się bowiem uniknąć dość jednostronnego przedstawienia postaci i zaszufladkowania jej jedynie do naukowego świata.

 

Anna N. Kmieć – Nauka i pasja – recenzja filmu Maria Skłodowska-Curie

Ocena: 8/10 – za subtelny obraz kobiety, która zrewolucjonizowała nie tylko świat nauki

***

Anna N. Kmieć – rocznik ’87, absolwentka socjologii i etnologii/antropologii kulturowej na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika, doktorantka na Wydziale Nauk Historycznych UMK. Interesuje się antropologią miasta i antropologią wizualną. Kino analizuje przede wszystkim przez pryzmat zróżnicowania kulturowego i relacji zachodzącej na linii widz-bohater.

 

 

Tags: , , ,

/ Wydrukuj ten artykuł

Instytucja finansowana ze środków Miasta Toruń